Cenicie sobie pielęgnację bez konserwantów, barwników, sztucznych dodatków i chemii? Ten zabieg jest właśnie dla Was. Spokojnie, to nic skomplikowanego – olejowanie ciała to po prostu nakładanie i wmasowywanie oleju. Dla mnie – to najlepszy sposób na odżywienie, nawilżenie i uelastycznienie skóry. 

Jeżeli nie jesteście jeszcze przyzwyczajone do mocnego efektu „naoliwienia”, zacznijcie od wybranych partii – brzucha, piersi, ud i pośladków. A z czasem zacznijcie działać śmielej: olejujcie całe ciało – od stóp do głów (niektórzy olejują także włosy, jednak w moim przypadku ta rozszerzona wersja odpada, gdyż łatwo je obciążyć, a nawet po dwukrotnym umyciu będą przetłuszczone ). Trochę naturalnego olejku… i mam poczucie, że dostarczam skórze naprawdę najlepsze, ba luksusowe składniki, bez ściemy i parafiny!

Krok pierwszy: wybór oleju

Postawcie na jakość. Wybierajcie według następujących kryteriów: nierafinowane, tłoczone na zimno (podczas wyciskania nie tracą witamin i innych cennych składników), bez dodatków. Czytajcie uważnie etykiety i skład tak wielu dostępnych na rynku „olejków” do ciała.

Do moich ulubionych należą: olej kokosowy, arganowy, ze słodkich migdałów, z pestek moreli, winogron i ze słonecznika. Z „gotowców”, sięgam po olejek Alterra o cudownym energetyzującym zapachu limetki i trawy cytrynowej. Notabene stosuję go zawsze po zajęciach na siłowni, na wilgotną skórę na zakończenie każdej kąpieli pod prysznicem.

Ostatnio po odwiedzeniu dziewczyn w warszawskim atelier Creamy, zaczęłam śmielej łączyć moje ulubione oleje z rozpuszczonymi w kąpieli wodnej masłami – shea i kakaowym. O właściwościach masła shea przeczytacie tutaj.

W atelier Creamy przekonałam się też do oleju z czarnego kminu (z czarnuszki). O jego właściwościach przeczytacie tutaj.

Do olejowania ciała możecie użyć np. olejek migdałowy z kilkoma kroplami olejku eterycznego (do wyboru, np. lawendowy, grejpfrutowy, różany). O właściwościach olejków eterycznych pisałam we wpisie „W peelingach jest moc!”

Krok drugi: 15-minutowy masaż

To bardzo istotny element zabiegu. Ma na celu pobudzenie krążenia i spowodowanie lepszego wchłaniania oleju w połączeniu z olejkiem eterycznym. Zabieg wykonujemy w kierunku serca – od stóp ku górze. Szczególną uwagę warto poświęcić kostkom, łydkom, udom, brzuchowi, piersiom i ramionom. Zabieg olejowania wykonuję wyłącznie wieczorem. Bonus przed pójściem spać: masaż rozluźnia ciało i przygotowuje je do snu.

Warto mieć w zanadrzu trochę znoszoną, obowiązkowo czystą bawełnianą piżamę, którą z czystym sumieniem możecie potłuścić, a za jakiś czas, po kilkunastu praniach po prostu wyrzucicie.

Ważne! Możecie nakładać olej na jeszcze mokrą po kąpieli skórę. Woda + olej = łatwiejszy poślizg. Efekt? Będzie równie doskonały!

Pamiętajcie, że skóra nie powinna ociekać olejem, a jedynie mieć solidny „poślizg”.

Rezultaty? Będą już wkrótce

Pamiętajcie, że tak jak w każdej dziedzinie, także w pielęgnacji ważna jest systematyczność. Aby zobaczyć efekty, warto olejować ciało przynajmniej przez 2–3 miesiące (dwa razy w tygodniu). Dzięki regularnemu olejowaniu moja skóra jest dobrze nawilżona, ujędrniona i uelastyczniona. Nie mam dodatkowej potrzeby stosowania balsamu do ciała, oczywiście z wyjątkiem peelingu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Add to cart