, Smaki La Gomery

Mały zielony kleks na Atlantyku. Tu szczęśliwym zrządzeniem losu spędziłam tegoroczny urlop. La Gomerę pokochałam od pierwszego wejrzenia…

– Gdzie Cię złapałam? – dzwoni do mnie koleżanka w czasie, gdy wraz z rodziną podróżuję po wyspie.

– Jestem na La Gomerze – odpowiadam.

– O, cholera, gdzie to jest?

Szybko wyjaśniam, że nie tak daleko…, bo to przecież najbliższa sąsiadka Teneryfy i notabene – najstarsza kanaryjska wyspa.

Mieszkamy w jej stolicy, urokliwym San Sebastian de la Gomera. Tu czuje się historię… Miasto słynie z architektury kolonialnej sięgającej czasów Krzysztofa Kolumba. Codziennie podczas spacerów mijamy XV wieczny kościół, do którego zaglądał słynny podróżnik, gdy zatrzymał się tutaj na chwilę przed odkryciem Ameryki.

Na tej malutkiej, niezwykłej wyspie spędziliśmy 12 wspaniałych dni, pozostając w totalnej symbiozie z naturą. Wszyscy członkowie rodziny, od najmłodszego do najstarszego doświadczyli maksimum zachwytu i zero dnia nudy. Wspaniale było się tu zagubić i znów poczuć się dzieckiem…

Wyspę zwiedzaliśmy samochodem. Uwaga, nie znajdziecie tu ani jednego kilometra prostej drogi, lecz wyłącznie kręte trasy. Dlatego wybierając się na wycieczkę, zgodnie z radą Anny, u której mieszkamy, zabieramy ze sobą plasterki świeżego imbiru, naturalnego remedium na nudności. To działa!

Co chwilę (jak w kalejdoskopie) zmieniają się tu zapierające dech w piersiach krajobrazy: spadające do morza kilkusetmetrowe klify, doliny pokryte bananowcami i palmami, plaże o czarnym piasku albo „wysadzane” wielkimi granatowymi głazami, kryształowe wody oceanu, gęste, zielone lasy laurowe. Mam wrażenie, że co chwila zmieniamy plany filmowe: przeskakujemy z westernu, po to by znaleźć się w scenerii „Pikniku pod Wiszącą Skałą”, a momentami mam przed oczami widoki jak z filmu „Misja”.

Czy wiecie, że na La Gomerze jest ponad 650 km szlaków trekkingowych? Obiecałam sobie, że następnym razem, gdy tu przyjadę będę chodzić po górach, ale nie teraz, bo trafiliśmy na ponad 30- stopniowe upały.

Za co tak pokochałam to miejsce? Za spokój, za wyjątkowy ekosystem, za bujną roślinność, i za to, że jest inna od pozostałych Wysp Kanaryjskich, bez tłumów turystów, bez flagowych sklepów, hałasu i handlujących naganiaczy. No i oczywiście za to, że jest prawdziwym rajem dla awokado- i mangożerców, do których z pewnością się zaliczam. Rosną tu też papaje i moje ukochane marakuje.

La Gomero, obiecuję, że jeszcze wrócę!

Czego warto spróbować?

Potaje de berros, czyli bardzo gęsta zupa z rukwi wodnej

Bardzo pożywne danie jednogarnkowe (hiszpański eintopf) , przygotowane na bazie rukwi wodnej (rzeżuchy wodnej), a także fasoli, pomidorów, z dodatkiem szafranu. Prosto podane (w drewnianym naczyniu), a jednak bardzo wykwintne w smaku. Danie to jest popularne nie tylko na La Gomerze, ale także na innych Wyspach Kanaryjskich.

Podobno najlepsze potaje de berros serwowane jest w restauracji Las Vistas, tak mówi Ania, nasz przewodniczka, a ona wie, co mówi 🙂 Ma się rozumieć, że właśnie tam trafiliśmy.

A tutaj znalazłam przepis po polsku

http://kochamzupy.pl/4322-potaje-de-berros-zupa-z-rukwi-wodnej

Miód palmowy

Choć to wcale nie miód, tylko skondensowany sok pozyskiwany z wierzchołka daktylowca kanaryjskiego (Phoenix canariensis). Zaraz po zebraniu jest on poddany gotowaniu (po to, by się nie zepsuł). Smakuje bardzo daktylowo. Nie dość, że to świetny dodatek do porannej kawy, albo lodów czy ciast, to jeszcze dobroczynny dla zdrowia ze względu na obecność witamin i soli mineralnych. Kanadyjczycy mają syrop klonowy, a Hiszpanie miód palmowy.

Mojo rojo i mojo verde

Dwaj bohaterowie goszczący na każdym kanaryjskim stole. Sos czerwony i sos zielony. Czerwony (na bazie ostrej papryki i czosnku) idealnie pasuje do pappas arrugadas (są to ziemniaki gotowane w łupinach z solą), a zielony (główne składniki to czosnek i kolendra) jest super dodatkiem do ryb.

Przepisy na oba sosy znajdziecie tutaj

http://filozofiasmaku.blogspot.com.es/2014/08/mojo-rojo-i-mojo-verde.html

Gofio

Mieszanka kilku mąk, której ziarna zbóż (pszenica, jęczmień, żyto, kukurydza) są prażone przed zmieleniem. I to dlatego gofio ma tak intensywny zapach i charakterystyczny smak. Jest zdrowym dodatkiem do potraw wytrawnych, jak i słodkich (często w wersji posypki po prostu). Hiszpanie dodają go do ciepłego mleka z miodem podczas przeziębienia. Ja zakochałam się w lodach z dodatkiem gofio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Add to cart